21 czerwca 2024

Spacery miejskie. Śladami Wojciecha Korfantego

W sezonie wakacyjnym zapraszamy na miejskie spacery śladami Wojciecha Korfantego. Lekka w formule forma wykładu pozwoli uczestnikom zapoznać się z historią miasta widzianego z dwóch perspektyw.

Pierwsza trasa, współczesna Wojciechowi Korfantemu, pozwoli dowiedzieć się, gdzie pijał ulubioną kawę, gdzie prowadził rozmowy, pracował, spędzał wolny czas. Odwiedzimy miejsca mu bliskie i lubiane. Druga trasa – historyczna – wskaże nam, jak rozwijało się miasto na przestrzeni 159 lat z perspektywy architektury niemieckiej, polskiej i socrealizmu.

4 lipca 2024 o godz. 18.00 |
przewodnikiem po trasie historycznej będzie dr Michał Spurgiasz – zapisy do 04.07 do godziny 12.00:  m.spurgiasz[małpa]instytutkorfantego.pl.
25 lipca 2024 o godz. 15.00 | wycieczka wraz ze zwiedzaniem willi Wojciecha Korfantego
przewodniczką po trasie współczesnej będzie Aleksandra Goniewicz – zapisy do 24.07: a.goniewicz[małpa]instytutkorfantego.pl.
1 sierpnia 2024  godz. 15.00 | wycieczka wraz ze zwiedzaniem willi Wojciecha Korfantego
przewodniczką po trasie współczesnej będzie Aleksandra Goniewicz – zapisy do 31.07: a.goniewicz[małpa]instytutkorfantego.pl.
22 sierpnia 2024 o godz. 18.00 |
przewodnikiem po trasie historycznej będzie dr Michał Spurgiasz – zapisy do 21.08:  m.spurgiasz[małpa]instytutkorfantego.pl.

Każdorazowo spotykamy się na parklecie przed Instytutem im. Wojciecha Korfantego, ul. Teatralna 4. Przewidywany czas spacerów: około 2 godziny.

Poniżej zbiór tekstów dotyczących trasy współczesnej (przewodniczka: Aleksandra Goniewicz).

 

Skończyłem 49 lat, gdy Katowice stały się częścią Rzeczypospolitej. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wlało się w nie, niczym wzburzona rzeka, dynamiczne życie. W arteriach miasta pulsował żar przemysłowego ruchu, a powietrze gęstniało od hutniczych wyziewów i górniczego pyłu. Miło wspominam ten czas. Byłem świadomy zachodzących zmian. Jednocześnie podziwiałem dynamizm z jakim się rozwijało.

 

Uliczny gwar

W miasto wrzynała się, prowadząca w kierunku wschodnio zachodnim trasa kolejowa, która dzieliła je na dwie smakowite części. Świszczące pociągi, zgrzytające metalicznymi dźwiękami kół przypominały o kolejnych odwiedzających je gości. Ten wielokulturowy tłum łączył się cienkimi smużkami wypływającymi z peronów, by zwolnić przy wejściu głównym Dworca przy Bahnhofstrasse. Ludzie szybko rozbiegali się po arteriach miasta, podziwiając okazałe budynki Dyrekcji Kolei Państwowej. Mogli też zaplanować pobyt w pierwszorzędnych hotelach, które znajdowały się na ulicy Dyrekcyjnej. Z brukowej ulicy dobiegały dźwięki dorożek i stukot końskich kopyt połączone z warkotem silników samochodowych.

Witałem ważnych tego świata Ignacego Paderewskiego, generałów Henri Le Ronda Stanisława Szeptyckiego, prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. Rozpierała mnie wówczas duma jaką dawało to miasto z jego nowoczesnym przepychem.

 

Holtzestrasse (Maricka)

Przedłużeniem ulicy Dworcowej była ulica Mariacka. Widok domykała gotycka sylweta kościoła Najświętszej Marii Panny. W cieniu drzew, na niewielkim skwerze, można było znaleźć wytchnienie. Polskie i niemieckie nazwy mieszały się na każdej ulicy, w każdej restauracji, na łamach każdej gazety. Nikogo to nie dziwiło, no może z wyjątkiem dalekich przyjezdnych. Znajomym polecałem restaurację Hotelu Savoy znajdującą się pod numerem 4–6. Z sentymentem wspominam niedawne przyjęcie zorganizowane na cześć gen. Szeptyckiego. Można mnie tu było często spotkać podczas śniadania. Przy filiżance parzonej kawy lubiłem konwersować z ludźmi. Tu znajdowałem chwilę na przegląd wiadomości prasowych. Wpadałem do miejskiego oddziału redakcji „Polonii” do redaktorów Palęckiego, Karasia czy Grünke. Przypominam sobie też czasy, gdy pracowałem nieopodal w redakcji „Górnoślązaka” na Querstrasse (Poprzeczna, Staromiejska).

 

Rathaustrasse (Teatralna)

Pamiętam ten widok od strony Rynku, który otwierał okazały budynek dawnego Stadttheater przemianowany na Teatr Polski w Katowicach. Zrobiono mi tam ważne zdjęcie, gdy przemawiałem do zgromadzonego tłumu. Zdjąłem wtedy kapelusz, było gorąco, a być może panująca atmosfera dodawała emocji. Kolejne ujęcie jakie pamiętam to uchwycona rozmowa ze Stefanem Pierzchalskim. Jeszcze nie ściągnąłem sznura kwiatów, którymi mnie wówczas obdarowano.

Teatr. Jego fasada zwrócona była w stronę Schneiderstrasse (Mickiewicz). Wieczorem uroku miejscu dodawało ciepłe światło płynące z wielkich lamp oświetleniowych. Stąd promieniście rozchodziły się najważniejsze ulice miasta Grundmannstrasse (3 Maja) domykająca się okazałym placem (dawny Wilhelmsplatz), następnie Friedrichstrasse (Marszałka Piłsudskiego, Warszawska), Schlosstrasse (Zamkowa, al. Wojciecha Korfantego), Schneiderstrasse (Mickiewicza). Ulice elegancko wybrukowane z pięknymi sklepowymi witrynami, powodowały zachwyt przechodniów.

 

Odpoczynek. Bernhardstrasse 41 (Powstańców 23)

Moja Korfantówka. Willa którą zakupiliśmy z Elżbietą od Paula Frantziocha katowickiego mistrza budowlanego. Dawała nam poczucie spokoju. Dokonaliśmy w niej kilku przeróbek dostosowując do własnych potrzeb. To był dobrze zorganizowany dom. Przyjmowaliśmy w nim wybitnych gości.